Rytm dnia

Powrócę dziś do tematu dzieci. Chciałabym Wam opowiedzieć o rytmie dnia, który jest niezbędny dla naszego maluszka.

W internecie można znleźć dużo artykułów na ten temat…  napiszę jak to wyglądało u nas. Rytm dnia próbowaliśmy wprowadzić zaraz po powrocie do domu ze szpitala, ale nie było to łatwe. Uważam, że już od pierwszych chwil powinno się przyzwyczajać dziecko do regularnego snu, posiłku czy nawet czasu na zabawę.

Nicola zawsze była karmiona o określonych porach (oczywiście po tym jak przestałam Ją karmić na żądanie), dzięki temu wiedziałam, że gdy płacze to nie jest to np. z głodu. Łatwiej więc mogłam Jej pomóc czy Ją zrozumieć. Zawsze kąpiel odbywała się o tej samej godzinie i sen również. Oczywiście wiązały się z tym pewne rytuały. Nie miałam ustawionego budzika, który miałby mnie informować co kiedy i jak.

Nicola zawsze tuż przed snem była kąpana, karmiona. Dzięki temu doskonale wiedziała co się wydarzy za chwilę. Była spokojniejsza. Nicola była i nadal jest, bardzo spokojnym dzieckiem. Chodzi mi tu o płacz. Prawie nigdy nie płakała, zawsze była uśmiechnięta i radosna. Myślę, że to dzięki temu, że zawsze wszystko odbywało się podobnie. Bez żadnych odchyleń. Gdy była malutka, wszystko odbywało się pod Nią. Dziś tego nie żałuję, bo przecież to my byliśmy dla Niej, a nie Ona dla nas. Każdy sen, drzemka codziennie wyglądały podobnie. Spacer również odbywał się o określonej porze. Nicola nie zasypiała mi nigdy gdzieś na fotelu, na podłodze… Tak się do rytmu przyzwyczaił Jej organizm, że gdy nadchodziła dana godzina, wkładałam Ją do łóżeczka, a Ona zamykała oczka i spokojnie bez krzyku, płaczu, awantur, zasypiała. To samo było z posiłkiem. Nie ja byłam najważniejsza. Byłam dla Niej. Oczywiście im była starsza wszystko się zmieniło. Przesuwały się godziny określonych czynności, a rytm dnia i rytuały zmieniały się.

Oczywiście byłam przez to bardzo krytykowana. Przez kogo? Naturalnie przez teściów. Nie rozumieli tego i nie akceptowali. Przychodzili w odwiedziny wieczorem i denerwowało ich to, że jak zaszczycili nas swoją obecnością to nagle Nicolka szła spać.Przecież powinna siedzieć z nimi. Nie! Przychodziła określona godzina, Nicola była karmiona (piersią na osobności -tylko Ona i ja), wyciszana i kąpana, a nastepnie kładłam Ją spać.” Jak to? Przecież my przyszliśmy, a Ty kładziesz Ją spać?” Tak! Nicola miała rytm dnia i nic nie było w stanie tego zakłócić. Był to też powód wielu starć między nami, a nimi. Trudno. Moja córeczka była i jest dla mnie najważniejsza. Jej dobro i spokój. Nie obchodziło mnie i nadal tak jest, czy ktoś mnie obgada, obrazi się, skrytykuje… To Ona, My mieliśmy być szczęśliwi, więc osoby trzecie nie były w stanie nam tego zepsuć. Byłam obgadywana na kazdym kroku. Nawet doszły mnie słuchy, że chowam dziecko przed teściami. Zaznaczę, że mieszkają oni ulicę obok i nie pracują całymi dniami. Teściowa siedzi w domu, a teść pracuje do popołudniowych godzin, nie do wieczora. Można było więc odwiedzić wnuczkę w godzinach, w których mówiłam, że można, ale nie. Moja mama z drugiego końca miasta przyjeżdżała choć na chwilę, byle Nicolkę zobaczyć, przytulić i zawsze wiedziała kiedy. Nie rozumiem, jak takie maleństwo ma się dostosowywać do dorosłych.

Tak więc znowu byłam tą najgorszą, bo jakoś ich córka, siostra, wychowuje dzieci bez tego całego dziwnego rytmu i jest dobrze. Uwierzcie mi nie było do końca dobrze. Tłumaczyli to jednak tym, że Nicola taka się urodziła (spokojna i grzeczna), a oni mają dzieci trudniejsze do wychowania. Otóż nie. Wszystko wymaga pracy i cierpliwości. Zawsze powtarzam, że nie sztuką jest mieć dzieci i je chować. Sztuką jest je wychować. Nie mam się za ideał i popełniam błedy, ale staram się jak mogę. Nie włączam Nicolci telewizora żeby mieć spokój. Nawet gdy gotuję, a Jej znudzi się zabawa, to biorę Ją do kuchni i z gotowania robię zabawę. Spedzamy czas razem. Bajki? Nie są do niczego potrzebne. Oczywiście też je oglądamy, zawsze razem, ale nie jest to codzienne, ani tępe patrzenie w tv. Rozmawiamy z Nią, tłumaczymy, pytamy. Wolę książki i zaszczepiłam miłość do lektury również w Nicoli. Potrafi pół dnia spędzić na oglądaniu książeczek i słuchaniu. Czytanie i jeszcze raz czytanie. Rozwija niesamowicie pamięć i sprawia, że dziecko szybko uczy się pieknie i wyraźnie mówić, a także rozwija wyobraźnię, a i dzięki temu ma bogaty zasób słów.

Oj, odbiegłam od tematu. Chyba mnie poniosło. Telewizja i tym podobne to temat na osobny post.

Wracając do tematu…  Postawiłam na swoim, nie dałam się krytyce i wytrwałam. My wytrwaliśmy, bo mój mąż oczywiście wspierał mnie w każdej chwili i wierzył we mnie. To również Jego zasługa…

Ustalanie rytmu dnia to nie łatwa sprawa. Wymaga wiele cierpliwości, ale warto. Oczywiście nie można nic robić na siłę. Powolutku, każdego dnia wprowadzać zmiany. Bez pośpiechu, spokojnie, a wszystko się uda. Prócz szczęśliwego i spokojnego maleństwa są też ogromne plusy dla nas, rodziców. Wiedząc z góry jak wygląda dzień, łatwo sobie zaplanować wiele rzeczy. Nie ma obawy, że nagle gdy np. trzeba gdzieś wyjść, nasze maleństwo nam zaśnie, albo będzie się domagło jesć. Potrzebny nam był ten rytm dnia. Wiedziałam, kiedy będe mogła zrobić obiad, zakupy, znaleźć czas na odpoczynek i regenerację. Mimo, że taki rytm na dłuższą metę dla dorosłego (przynajmniej dla mnie) jest męczący, bo staje się nudny, to w tamtym okresie był mi bardzo potrzebny. Do tej pory u nas w domu wszystko odbywa się według określonego czasu. Nicola to lubi. Sama nam czasami przypomina o wielu czynnościach i uwierzcie mi, dzięki temu ma w sobie dużo spokoju. Oczywiście zdarzają się wyjątki, tym bardziej teraz gdy jest starsza. I co? I widać różnicę. W dni kiedy wszystko jest rozbite, kolejność wielu spraw się zmienia, kolacja jest później niż zwykle, kąpiel za późno lub za krótko trwa… Nicola jest wtedy rozdrażniona, płaczliwa, zmęczona. Dla mnie jest to dowód na to, że podjęłam dobrą decyzję wprowadzając stałe pory.

Nie można się poddawać. Trzeba być cierpliwym i obowiązkowym. W budowaniu systematyczności bywa ciężko, bo przecież dziecko nie rodzi się z tym. Musimy nad tym popracować dla naszego najukochańszego skarba. Dla jego dobra i spokoju. Dzięki temu, nasz maluch łatwiej radzi sobie z ogromem nowości, jakie każdego dnia napotyka na swojej drodze. W uporządkowanym życiu dziecko czuje się bezpiecznie. Nie można jednak całkowicie zdominować maluszka. Musi ono mimo wszystko mieć możliwość wyboru by nie czuło się zdominowane i nieszczęśliwe. Wierzcie mi Drogie Mamy… rytm dnia pomaga dziecku nauczyć się przewidywania przyszłości, a ono czuje się bezpiecznie, bo nie żyje w chaosie.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s