Mały dodatek do wpisu o porodzie…

Wczorajszy post skłonił niektórych do wyrażenia swojej opinii. Bardzo mnie to cieszy. Pisałam już na początku, że wiele rzeczy, które będę tu zamieszczać będzie kontrowersyjne. Czy wczorajszy post taki był? Myślę, że nie. Wydaje mi się, że nie był do końca dobrze zrozumiany.

Otrzymałam komentarze na facebooku odnośnie tego co napisałam o porodzie naturalnym i cesarskim cięciu. Szkoda, że te opinie nie pojawiły się tu pod tematem. Byłoby ciekawiej, a tak widziały je tylko nie liczne osoby, ale do rzeczy.

 

Bardzo pragnęłam urodzić córeczkę siłami natury. Te trzynaście godzin porodu nie było moją decyzją. To nie było tak, że za wszelką cenę, nie parząc na zagrożenie i narażając zdrowie dziecka i swoje brnęłam w to naturalne rodzenie. Nie! Przez te trzynaście godzin nikt mi nie zaproponował cc. Mówiono mi, że dam radę. Cały czas to słyszałam. O cc też nie prosiłam, bo skoro nie było przeciwwskazań, dlaczego miałabym nie próbować? Oczywiście…gdyby powiedziano mi, że oś się zaczyna dziać niepoojącego to moja decyzja byłaby inna i zapewne lekarze też by nie czekali. Zdrowie dziecka jest najważniejsze. Nie twierdzę też, że mamy, które podejmują decyzję o cesarce bez wskazań do niej są złe czy gorsze. Nigdy tak nie pomyślałam, ani nie powiedziałam. Napisałam tylko, że nie do końca to rozumiem. Zdarzyło mi się rozmawiać z kobietami, które nawet nie brały pod uwagę porodu siłami natury i ich argumenty też nie były do końca dla mnie zrozumiałe.  Nie mówię też tutaj o wskazaniach do cesarki, bo to jest logiczne i nie podlega jakiejkolwiek dyskusji. Chodziło mi o mamy, które są wstanie zapłacić grube pieniądze żeby tylko mieć cc. Oczywiście wybór należy do każdej z nas i ja w to nie ingeruję, nie oceniam i nie osądzam. Każdy ma prawo do własnych wyborów. Ja mam jednak prawo do wyrażenia swojego zdania i nie rozumienia pewnych rzeczy. Nie widzę w tym nic złego.

Cesarskie cięcie to operacja, która niesie ze sobą wiele komplikacji i zagrożeń. Oczywiście podobnie, jak i poród naturalny. Ból związany z cięciem był dla mnie okropny. Nie mogłam chodzić przez dwa dni. Miałam problem ze wstaniem z łóżka, ze śmianiem się , z noszeniem mojej ukochanej córeczki na rękach.

Usłyszałam, że to jak się dziecko urodzi nie ma znaczenia. Pewnie, że nie, bo najważniejsze jest jego zdrowie. Dla mnie miało znaczenie, ale w moim odczuciu, w chęci zaznania pewnych emocji, odczuć. Nie chodzi mi tu o to, że oceniam matki po tym jak urodziły. Ja tego chciałam dla siebie i dla mojego maleństwa. Nie wiem, jakie jest uczucie w momencie, kiedy maleństwo się rodzi, kiedy się czuje tą euforię. Chciałam to poczuć. Nie było mi dane. Trudno. Ważne, że mam wspaniałą i zdrową córeczkę, a blizna? Blizna jest pamiątką po tym wspaniałym dniu.

Nigdy w życiu nie narażałabym zdrowia mojego dziecka, aby zaspokoić własne ambicje i chęci. Jednak ja miałam możliwość urodzić naturalnie i lekarze byli pewni, że mi się to uda, Pod koniec jednak zaczęły się komplikacje związane ze mną. Traciłam siły, oddech, dusiłam się, spadało mi tętno, było mi zimno i cała się trzęsłam. Nie pamiętam co jeszcze, nie istotne. Lekarze więc podjęli taką decyzję. Ja wtedy też już byłam przestraszona i prosiłam by to się już skończyło. Ci cholerni praktykanci się tylko śmiali. To pamiętam doskonale. Gdybym mogła cofnąć czas to tylko to jedno bym zmieniła. Nie pozwoliłabym na ich obecność przy porodzie, ani na badanie mnie. To było okropne.

Kolejną rzeczą, która się nie spodobała, było zdanie o przeproszeniu męża, że urodziłam przez cc, bo to On powinien mi dziękować za urodzenia zdrowego dziecka. Tak się właśnie zastanawiam dlaczego to zrobiłam. Czy było w tym coś złego. Nikt nie zna mnie, ani mojego M. Nikt nie zna nas i nie wie o co tak dokładnie chodziło w tamtej chwili. Przez te 9 miesięcy fakt urodzenia sn był dla mnie bardzo ważny. Nie udało się. Przeprosiłam raczej nas oboje, siebie. Mój M do dnia dzisiejszego powtarza mi, że to moja zasługa, że mamy tak cudowną i zdrową córeczkę. M wspierał mnie przez 13 godzin, rodził ze mną, przeżywał to ze mną. Nawet na chwilę nie puścił mojej ręki. Nie potrafię opisać troski jaką mnie obdarzył tamtego dnia. Zawdzięczam mu wiele. Dodawał mi sił swoją opieką i miłością. Robi to zresztą do dnia dziesiejszego. Nie ma mi za złe, że urodziłam przez cesarskie cięcie. On od początku powtarzał, że to mój wybór, moja decyzja. On tylko chciał być przy mnie. Myślę, że nikt z Was nie zrozumie tego zdania z przeprosinami. Rozumiemy to tylko my, nasza dwójka.

Jestem szczęśliwa. Mimo zagrożonej ciąży i ciężkiego porodu, urodziła się nam zdrowa córeczka. To jest najważniejsze. Nie narażałabym Jej zdrowia nigdy. Nie ryzykowałabym utraty mojej największej miłości, największego szczęścia. Robiłam wszystko zgodnie z moim pragnieniem i z decyzją lekarzy. Każda mama, bez względu na to jak urodzi jest wspaniała (choć są wyjątki, ale nie o to tu chodzi). Nie jest ani zła, ani gorsza. Każdy ma prawo do własnych decyzji i wyborów. Ja mam prawo do wyrażania opinii. Nie mam prawa do oceniania nikogo, ani oskarżania. Mam prawo do własnego zdania, którym chcę się dzielić, a Wy macie prawo do komentowania. Dzięki temu powstaje dyskusja. Każdy może przedstawić swój punkt widzenia w danej sprawie i to jest dobre. Poznając zdanie innych ludzi, poszerza się mój świat. Dobrze czasem popatrzeć na pewne sprawy oczami innych. To czegoś uczy. Za co bardzo Wam wszystkim dziękuję.

Reklamy

2 thoughts on “Mały dodatek do wpisu o porodzie…

  1. Widać po Tobie, że jesteś bardzo świadomą mamą. Nie nam oceniać Twoje decyzje (choć ja w Twojej sytuacji zrobiłabym dokładnie to samo). Najważniejsze jest to, że Nicolka przyszła na świat, który jest wypełniony miłością i poświęceniem. Miłością obu rodziców – nie tylko w stosunku do niej, ale również w stosunku do siebie. Uważam, że nie ma nic ważniejszego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s